Identity.

I've had few similar incidents in my life. Not at all connected in anyway. All of them stirred my emotions and undermined my sel-esteme. The last one made me think deeper though.

Someone distorted my name, made a joke out of it. Pretty popular situation especially when the name originates from far away. You'd think it's nothing... but it disturbed my emotions a little bit too much. Why?

Instead of calling names back perhaps it's finally time to grow up and contemplate on this. Was I angry because that is a reflection of my own behaviour? Or is it something I really despise in people? Both maybe? 

That last incident made me realise I struggle with my identity. Who I really am and where I'm from. Where on Earth is my place?

... I need to think on that a little bit longer...I think...

26/07/2016

Courage.
It's interesting where the normality’s borders end for different people. Where does the new and exciting or unknown and scary starts and where it becomes again normal and ordinary? How much courage do we need to be able to step into that “new”?  Is there a scale to measure it?
I would feel courageous if I dived under rocks into hidden cave or perhaps climbed on massive industrial crane. It would be massive battle with my biggest fears. So far fighting with claustrophobia and fear of heights isn’t happening in my case. I am not a superhero but I still feel courageous. Asking for help when I need it, questioning my behaviors and working on my weak points, trying new paths, experiencing new things and meeting new people – that feels like courage (in my case anyway).
Recently someone told me that I must be really courageous because I used cake recipe from Internet. Really? Then, what is the courage for you good man?
Courage. Pretty simple concept but as you see I struggle to understand it. Perhaps I shouldn’t even try.

01/04/2015

Oczywiscie okazji do tego aby zrobic sobie profesjonalne zdjecia jest w zyciu (pozornie) niewiele. Jakis tam chrzest, kiedy nie za bardzo nam zalezy zeby jakas obca osoba zaraz po sowitym zmoczeniu glowy walila flashem po oczach.

Moze komunia? Czlowiek zdenerwowany, musi siedziec wyprostowany jak gromnica. Odnalesc sie w calym tlumie rownie zagubionych kilkulatkow, a do tego nie zapomniec zeby czesto usmiechac sie do kamerzysty i fotografa niepelnym jeszcze uzebieniem. Po calej akcji rodzina, blizsza i dalsza stara sie uwiecznic ten chaotyczny moment telefonami, malymi cyfroweczkami i IPod-ami. Postac glowna nie w glowie ma pozowane calusy cioci, tylko przejazdzke nowym rowerem, pierwsze testy nowej gry komputerowaj i zabawe z kuzynostwem.

Potem przychodzi czas na slub. Oczywiscie Panny Mlode sa w siodmym niebie, uwieczniane w swoich pieknych stojach, makijazach i fryzurach. Juz nie koniecznie w tym samym miejscu jest Pan Mlody. Oczywiecie dumny jest jak paw zaslubiajac piekna ksiazniczke, ale komfortu w tych zaslubinach niewiele muszac wyginac sie i calowac jak mu fotograf zagra.

Nastepnie rodza sie dzieci i monotonny cykl sie powtarza. Dlaczego? - sie pytam.

Dlaczego nie w pizamie? W bosej, porannej,poczochranej i zaspanej atmosferze trzylatka?

Dlaczego nie na rowerowej wycieczce? Podczas energicznej, usmiechnietej i szalonej zabawy siedmiolatka?

Dlaczego nie na plazy? Przy murku pomalowanym biala farba? W wychuchanym ogrodku babci? Przed telewizorem? W osmym, jedenastym, dziewietnastym, dwudziestym piatym i trzydziestym szostym roku zycia?

Dlaczego nie?

Tyle jest okazji do zrobienia profesjonalnych zdjec! I do tego tyle naturnalych momentow zycia, ktore warto uwiecznic.

Nie bojmy sie tego! Pozwolmy sobie zlapac te piekne chwile na fotografii.

27/09/2013